Wpisy

  • środa, 24 sierpnia 2016
  • wtorek, 14 maja 2013
    • MODEL WŁOSKI W CHINATOWN

      Jeśli w Londynie, Nowym Jorku, albo w Ho Chi Minh City ciekawość zaciągnęła Was do Chińskiej Dzielnicy, prawdopodobnie traficie tam również w Bangkoku...

      Zresztą, na Chińczyków z reguły można liczyć. Kiedyś w Santo Domingo zachciało mi się bardzo późnej kolacji. Nie bacząc na porę, wyruszyłem na żer. Po sąsiedzku wszystko już było pozamykane, poza jednym przybytkiem. Zwabił mnie neon z napisem pollo criollo. Wszedłem. Za kontuarem stały dwie Dominikanki. Urocze, lecz chętnie poszłyby już do domu. Bezlitośnie złożyłem zamówienie. Wtedy zjawiła się między nimi trzecia postać, o jedną trzecią niższa. Chińczyk - właściciel. Dopytał "chińskim hiszpańskim", czy wszystko gra. Co więcej, osobiście podał mi z lodówki piwo. I miałem odpowiedź, gdzie można zjeść kurczaka po kreolsku w dominikańskiej stolicy, po północy...

      Santo Domingo
      Wrota do La pequeña China (Małych Chin) w Santo Domingo.
      (c) tres.pimientos, Santo Domingo

      Santo Domingo
      (c) tres.pimientos, Santo Domingo

      Chińczycy zadomowili się bodaj wszędzie na świecie i nieźle sobie radzą ze swym pragmatyzmem, wyssanym z mlekiem matek. Wyjątek może stanowić Kuba, a konkretnie Hawana, gdzie w tamtejszym Chinatown Chińczyków "udają" Kubańczycy. Ci pierwsi jakoś nie zaufali Fidelowi, Guevarze oraz postulatom Kubańskiej Rewolucji tylko rozsądnie zwinęli swe biznesy i czmychnęli do USA. Z pewnością "nieMAO" się nasłuchali o rewolucyjnym postępie w ich własnej ojczyźnie. Niezłomni z natury woleli jednak nie ryzykować...

      Santo Domingo
      Betonowa brama do Chińskiej(?) Dzielnicy w Hawanie.
      (c) tres.pimientos, Hawana

      Santo Domingo
      (c) tres.pimientos, Hawana

      Z kolei, podróżnik i dziennikarz Tiziano Terzani, zawsze oddany Azji pisał, że gdyby pewnego dnia wszyscy Chińczycy w danym regionie postanowili nie iść do pracy i zostać w domu, Indonezyjczycy nie mieliby czym jeździć, co palić ani na czym pisać. Filipińczycy nie mieliby statków i promów, które im pozwalają się przemieszczać między tysiącami wysp i wysepek. Japończycy nie mieliby ulubionych krewetek. Większość budowanych wysokościowców pozostałaby niewykończona. Cały kontynent zadygotałby w podstawach, gdyż to chińska diaspora jest paliwem, dzięki któremu funkcjonuje maszyna cudu ekonomicznego Azji Południowo-Wschodniej.*

      Nie inaczej jest z chińską diasporą w stolicy Tajlandii. Tutejsza Chinatown działa na pełnym obrotach niemal całodobowo. Mamy kolejny barwny i wyrazisty przykład ugruntowania chińskich wpływów poza Chinami na przestrzeni dziejów, zarówno w sferze ekonomii, jak i kultury. Chińscy emigranci przenieśli tu własne wierzenia i tradycje. Postawili domy, sklepy, świątynie i restauracje. Mnóstwo restauracji. Pozwolili im na to wszystko tolerancyjni Tajowie. Jeżeli korzystacie w Bangkoku z wodnych tramwajów na rzece Chao Praya (a naprawdę warto!) i macie ochotę zaznać nieco chińskich klimatów na tajskim gruncie - docelowym wodnym przystankiem będzie N5 Rachawongse. Wystarczy wyjść z przystani a zacznie się do Was uśmiechać uliczne jedzenie, kusząc zapachami i mnogością. Dobrze tam karmią. Dalej na pewno namierzycie krzykliwe bazary a za nimi plątaninę wąskich ulic i zaułków, gdzie toczy się normalne życie, gdzie kryje się dusza tej dzielnicy.

      Krążąc po rewirach Chinatown szybko przyuważyłem... akcenty europejskie. A raczej europejską klasykę w najlepszym stylu! Znalazłem się pośrodku il mondo della Vespa. Okazuje się, że te włoskie skutery i to głównie ich leciwe, kultowe modele stanowią tu podstawowy środek transportu zarówno dla ludzi, żywego inwentarza wszelakiego sortu, jak i dla rozmaitych towarów. Zresztą, powszechnie wiadomo, że Azjata potrafi na każdym jednośladzie przewieźć dosłownie wszystko. Niewykluczone, że przypadkiem mógłbym w tej okolicy wytropić mocno zużyty egzemplarz Vespy, którą wciąż dowozi się kaczki do jakiejś restauracji, a którą niegdyś Gregory Peck z dumą obwoził Audrey Hepburn po włoskiej stolicy w pamiętnych "Rzymskich wakacjach"...

      Prezentacja "modelu włoskiego" na wybiegu w Chinatown - w Bangkoku...

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok

      Hongkong
      (c) tres.pimientos, Bangkok


      * Cytat pochodzi z: Tiziano Terzani - "Powiedział mi wróżbita", w przekładzie Jerzego Łozińskiego, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2008.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tres.pimientos
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 maja 2013 23:20

Kalendarz

Wrzesień 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny